„Umarł mój najlepszy przyjaciel…” – z serii zasłyszane

Do pracy dojeżdżam pociągiem i czasem choćbym nie wiem jak się starała słyszę różne historie. Oto jedna z nich.

„Rano koleżanki dostają od Ani SMSa „Umarł mój najlepszy przyjaciel, jestem załamana, nie pytajcie o nic”

Zapłakana Ania przychodzi w końcu do biura, zgodnie z jej życzeniem wszyscy ja pocieszają, ale nikt nie pyta o szczegóły. Ania zaczyna sama przez łzy opowiadać, że przyjaciel zginął w wypadku…. Dziewczyna nie jest w stanie pracować, szef wysyła ja do domu…

Następnego dnia rano, Ania w ciut lepszym nastroju wywołuje najbliższą koleżankę do kuchni i prosi o radę. Tym przyjacielem, po którym tak płakała poprzedniego dnia był królik, który spadł niefortunnie ze stołu i się zabił. Ania nie wie jak teraz wyjaśnić to wszystkim łącznie z szefem.”

Nie wiem, dlaczego, ale wszyscy pomyśleli, że w wypadku zginął człowiek. Czy to Ania świadomie wprowadziła ich w błąd? Czy to ludzki mózg spłatał ludziom psikusa…?

Ja mam mieszane uczucia, ale wiem na pewno, że Ania bardzo kochała swojego królika.

Miłego dnia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s