Kategoria: Ogólne

Przychodzi matka z dzieckiem do lekarza….

Taaak, uwielbiam chodzić do lekarza i słuchać co ciekawego dziś zdiagnozuje u mojego dziecka.

Młody przez 3 dni miał bardzo wysoką gorączkę, gardło czyste, nie kasłał, nie smarkał się, nie kichał, humor po zbiciu gorączki miał doskonały, biegał, bawił się jak zdrowe dziecko … Poszłam z nim do lekarza, bo jednak gorączka bardzo mnie niepokoiła.

Lekarz obejrzał go, osłuchał i po chwili namysłu daje diagnozę:
– Proszę Pani ANGINA.
Pytam grzecznie:
– A czy gardło jest czerwone?.
– Nooo, trochę tak.
– Panie doktorze, ale chyba przy anginie to jest więcej niż trochę czerwone. Poza tym mój syn się nie skarży na ból gardła.
– No tak, ale widziałem już i takie anginy – odpowiada doktor.
Jestem zgotowana coraz bardziej, nie chcę się odzywać co by go nie zbluzgać. Na szczęście czasem milczenie jest lepszym argumentem niż ciągnięcie głupiej dyskusji.
Doktor pomyślał, podrapał się po głowie i mówi:
– No dobrze, to antybiotyku nie damy….

Chwała Ci Panie….

Poprosiłam grzecznie o skierowanie na badania krwi i moczu, żeby sprawdzić czy coś się głębiej złego nie dzieje, na szczęście się zgodził.

Wiem ja się mądrzę, bo mam koleżankę pediatrę, która zawsze mnie wesprze, podpowie o co pytać i o co prosić lekarza, a co mają zrobić inne mamy? Biedne mamy, nieświadome, że lekarze czasem bez sensu trują ich dzieci różnymi specyfikami :(.

Niestety ta moja koleżanka mieszka 70 km ode mnie i nie zawsze mogę z chorym dzieckiem do niej pojechać, ale wsparcie telefoniczne jakiego mi udziela o każdej porze dnia i nocy jest dla mnie bezcenne.

Reklamy